Lindos na Rodos – poznaj jedno z najstarszych miast
Białe domy, wąskie uliczki i błękit morza sprawiają, że Lindos wygląda jak grecka pocztówka. To jedno z tych miejsc, które zachwyca od pierwszego spaceru.
W starożytności Lindos było jednym z trzech najważniejszych miast-państw na wyspie, obok Ialysos i Kameiros. O jego znaczeniu wspominał już Homer w Iliadzie, opisując wyprawę mieszkańców Rodos pod Troję pod wodzą Tlepolemosa, syna Heraklesa.
Dziś Lindos liczy niespełna tysiąc mieszkańców, ale każdego dnia przyciąga tysiące turystów z całego świata.
Spacer po uliczkach Lindos
Samochody nie mają tu wstępu. Uliczki są zbyt wąskie, a dzięki temu można spokojnie spacerować bez pośpiechu. W największe upały przyjemny cień tworzą rozwieszone nad przejściami tkaniny i parasole. Pod nogami uwagę przyciągają mozaiki układane z morskich otoczaków, zdobiące dziedzińce i wejścia do domów.
Trzeba przygotować się na schody. Jest ich naprawdę sporo. W razie potrzeby można skorzystać z najbardziej charakterystycznego środka transportu w Lindos – osiołków, które od lat pomagają pokonać strome podejścia. My jednak wybraliśmy spacer, zatrzymując się przy kwiatach, donicach, niewielkich restauracjach i sklepikach ukrytych za kolejnymi zakrętami.
Zatoka św. Pawła – jedno z najpiękniejszych miejsc na Rodos
Wiele uliczek prowadzi do niewielkiej zatoki św. Pawła. Krystalicznie czysta woda, zaciszna plaża i łodzie kołyszące się na wodzie tworzą jeden z najbardziej charakterystycznych widoków całego Lindos. Choć zatoka nosi nazwę św. Pawła, znajduje się przy niej niewielki kościół poświęcony Świętym Apostołom Piotrowi i Pawłowi. Każdego roku, 29 czerwca, odbywają się tu uroczystości ku ich czci. Grecka muzyka, śpiew i taniec przyciągają mieszkańców wyspy oraz pielgrzymów z różnych zakątków Grecji.
Odwiedziliśmy Lindos na początku sierpnia. Tym razem nie udało nam się uczestniczyć w obchodach, ale to jeden z powodów, dla których chętnie tu wrócimy.
Lindos od strony morza
Zdecydowaliśmy się również na rejs łodzią z przystankami na pływanie i snorkeling. Od strony morza mogliśmy zobaczyć skaliste wybrzeże, niewielkie jaskinie oraz Akropol górujący nad miasteczkiem. Taka perspektywa pozwala spojrzeć na Lindos zupełnie inaczej.
Spacer bez planu
Do wieczora spacerowaliśmy bez planu. Skręcaliśmy tam, gdzie prowadziły kolejne uliczki. W tak niewielkim miasteczku trudno naprawdę się zgubić. Za każdym zakrętem czekały kolejne kwiaty, biel domów, drewniane drzwi i gwarne restauracje. Te widoki się nie nudzą. Zachwycają prostotą, która jest kwintesencją greckiego uroku.
Dzień w Lindos był naszym ostatnim dniem pobytu na wyspie i jednocześnie jest to ostatni rozdział tej krótkiej opowieści o Rodos.
Jeśli trafiliście tutaj po raz pierwszy, zapraszam również do dwóch wcześniejszych wpisów:


